dmuchana lala, la la la

Wracam powoli do świata żywych. Cały czas ciężko pracuję i nie mam nawet kiedy wrzucić nowości, a nowości mam dużo. Cieszę się, że tylu osobom spodobał się mój styl, nawet na tyle by tworzyć swoiste kopie, ale myślę, że to chyba fajnie, bo beznadziejnych pomysłów nikt by chyba nie powielał co nie? ;) Hmmm ale ponoć to ja mam beznadziejne pomysły... tak mi się obiło ostatnio o uszy :)
Odkrywam powoli tajniki jakimi jest fotografia. Dawniej gdy pracowałam po 'drugiej' stronie to przychodziłam, wymalowano mnie, wyczesano, ubrano/rozebrano, odwaliłam swoją robotę i wracałam do domu, otrzymywałam gotowy materiał, nie miałam wpływu na to jak będzie wyglądał efekt końcowy i się cieszyłam, A teraz jest inaczej, wszystko od A do Z jest 'moje', od POMYSŁU po efekt końcowy, mam ogromną satysfakcję, gdy ktoś doświadczony mówi, że robię coś fajnego. Bo cały czas podkreślam, że jestem AMATORKĄ i do guru La Chapelle nigdy nie dosięgnę to i tak dalej będę robić te swoje amatorskie słit focie. Koniec wywodów,czas na focie :)
Ola mnie wymęczyła, w jeden dzień stworzyłyśmy trzy sesje. Brakło dnia na obalenie flaszki, którą na pewno bachniemy, gdy Ola wpadnie na weekend (trzymam za słowo). Teraz sesja seksowna :) I nowość, wizaż nie ja a Ola, która jest w tym świetna i mogłaby mnie wiele nauczyć :)





Komentarze

Popularne posty